29-06-2011   Witold M. Orłowski/Polityka

Siedem tajemnic giełdy I

Dla jednych giełda jest miejscem, gdzie panuje cudowna magia kapitalizmu. Dla innych symbolem tego, co w kapitalizmie najgorsze. Poznaj pierwsze cztery tajemnice giełdy.

Ze stereotypowymi poglądami trudno oczywiście walczyć. Kto kupił 4 lata temu udziały w akcyjnych funduszach, a potem odsprzedał je tracąc dwie trzecie oszczędności, pewnie zawsze już będzie uważał giełdę za oszustwo.

Kto z kolei wierzy w swoją szczęśliwą gwiazdę, zawsze będzie próbował szybko powiększyć na parkiecie posiadane kapitały. Ale większość z nas powinna postarać się patrzeć na giełdę z dystansem, starając się zrozumieć, czym ona naprawdę jest, na czym polega jej działanie, skąd biorą się zyski i straty. Bo przy takim właśnie spokojnym spojrzeniu można znaleźć strategię inwestowania, która wprawdzie nie uczyni z nas milionerów, ale spowoduje, że nasze oszczędności wzrosną szybciej, niż gdybyśmy omijali giełdę szerokim łukiem.

Warto wiec poznać siedem tajemnic giełdy.

Tajemnica pierwsza: giełda jest odbiciem gospodarki.

 Nie wierzmy, że giełdą rządzą wyłącznie jakieś tajemnicze i niezbadane siły. Na długą metę notowania rosną wówczas, gdy rośnie produkcja; spadają, gdy w gospodarce mamy do czynienia z recesją. Oczywiście, że na krótką metę może dochodzić do zawyżania cen, a potem do ich nadmiernego spadku. Ale jeśli przyjąć perspektywę długookresową, wszystkie te wahania nie mają dużego znaczenia. Od zakończenia II wojny światowej nominalny PKB Stanów  Zjednoczonych wzrósł 67-krotnie, a indeks nowojorskiej giełdy 82-krotnie. W Polsce w latach 1995−2010 nominalny PKB wzrósł 6 razy, a indeks WIG 6,4 razy. Zgodnie z podręcznikami ekonomii, ceny akcji to nic innego, jak tylko odpowiednio policzony strumień przyszłych zysków generowanych przez firmy. Nie ma cudów – jeśli gospodarka stoi w  miejscu, owe zyski będą niewielkie, jeśli gospodarka się rozwija, zyski rosną wraz z PKB.  A ceny akcji mogą nawet rosnąć trochę szybciej, bo w końcu na giełdę trafiają zazwyczaj przedsiębiorstwa nie byle jakie, ale bardziej ekspansywne i lepiej zarządzane niż przeciętnie.

Jeśli wiec wierzymy, że polska gospodarka będzie się rozwijać, rosnąć powinny też ceny akcji na polskiej giełdzie. Nie daje to gwarancji, że zawsze zarobimy na akcjach na krótką metę, ale na dłuższą  już tak. Można wyliczyć, że mimo ciężkiego załamania giełdy w latach 2007−08 inwestor, który w ciągu ostatnich 5−6 lat kupowałby systematycznie co miesiąc akcje, i tak wyszedłby na tym lepiej, niż zakładając lokaty bankowe. Przy horyzoncie inwestycyjnym sięgającym 10 lat wątpliwości już nie ma – giełda daje więcej.

Tajemnica druga: giełda to miejsce poszukiwania przez spółki kapitału.

Giełda to po prostu miejsce, gdzie firmy poszukujące środków na rozwój sprzedają swoje akcje nowym współwłaścicielom. Nowi współwłaściciele zyskują dzięki temu wpływ na zarzadzanie (z którego zresztą posiadacze małych pakietów akcji rzadko korzystają, wybierając raczej wyprzedaż akcji firmy, która nie spełnia ich oczekiwań) oraz prawo do części wypracowanych przez przedsiębiorstwo zysków. Z kolei d la firm jest to dobry sposób znalezienia chętnych do podzielenia się ryzykiem, mniej kosztowny od zaciągnięcia bankowego kredytu. Aby obie strony dobrze wiedziały, na co się decydują, giełda wymaga od spółek, które chcą sprzedawać swoje akcje, respektowania określonych zasad przejrzystego, publicznego raportowania sytuacji finansowej. Słowem, giełda służy temu, aby zaaranżować udane małżeństwo inwestora z potrzebującą środków na rozwój firmą. Wpuszczone do gospodarki oszczędności zmieniają się w kapitał i mają przynieść zyski obu stronom.

Tajemnica trzecia: giełda to miejsce inwestowania oszczędności.

Dla inwestora kupującego akcje  giełda to po prostu jeden ze sposobów inwestowania.

Można ulokować swoje oszczędności ostrożnie, kupując obligacje rządowe albo zakładając bankową lokatę. Ponieważ ryzyko jest niewielkie, nie oczekujmy wysokiego dochodu. Jeśli inwestujemy nasze pieniądze na giełdzie, możemy liczyć na znacznie wyższe zyski, ale przy zwiększonym ryzyku; ceny akcji mogą spaść, a w skrajnym przypadku – jeśli spółka  zbankrutuje – zmienić się w makulaturę. Warto przy tym zauważyć, że dla większości osób kupujących niewielkie pakiety akcji udziały w zyskach wcale nie są najważniejsze. Główną motywacją zakupu akcji jest wiara, że jej giełdowa cena wzrośnie – wysoka zyskowność firmy jest wiec ważna o tyle, o ile przekłada się na perspektywy podrożenia akcji.

Akcje możemy kupować zarówno od samych firm, na rynku pierwotnym, jak od innych ich posiadaczy na rynku wtórnym. Możemy również robić to pośrednio, kupując udziały w funduszach inwestycyjnych. Ale zawsze robimy to wtedy, kiedy oczekujemy wzrostu cen. I uważamy, że warto, aby część z naszych oszczędności pracowała intensywniej i przynosiła wyższy dochód, nawet jeśli możemy na tym czasem stracić (dlatego z reguły nie poleca się trzymania akcji tylko jednej spółki, ale raczej operowania ich portfelem).

Tajemnica czwarta: giełda reaguje na to, co dzieje się w gospodarce.

Giełda jest odbiciem gospodarki, ale odbiciem w krzywym zwierciadle, które obraz nieco zniekształca. Reakcje giełdy są z reguły bardziej gwałtowne niż zmiany na rynku. Nawet niewielkie spowolnienie rozwoju może przekładać się na silne zachwianie cenami akcji. Utrzymujące się prognozy dobrej koniunktury mogą z kolei prowadzić do przesadnie entuzjastycznych zakupów. Dlatego jeśli chcemy dokonać giełdowych transakcji, starając się kupić jak najtaniej i sprzedać jak najdrożej, powinniśmy zwracać uwagę na wszystkie wiadomości, które płyną z gospodarki. Wzrost inflacji i stóp procentowych oznacza, ze tempo wzrostu gospodarczego może spaść i bardziej opłaca się lokować oszczędności w obligacjach. Jeśli większość inwestorów w ten właśnie sposób odczyta dane, ceny akcji mogą zmaleć. Z  kolei wiadomości o spadku bezrobocia lub dobrych prognozach wzrostu PKB to sygnał, ze ceny akcji mogą wzrosnąć. Ale ostrożnie: w tej grze każdy stara się myśleć na dwa ruchy naprzód. Jeśli wiec bezrobocie spada bardzo gwałtownie, może to skłonić bank centralny do podwyżek stóp rocentowych... wiec jednak może to wpłynąć na ceny akcji niekorzystnie. Wszystko zależy od nastrojów.

Przecztaj również Siedem tajemnic giełdy II

Zobacz również

Kobieta na parkiecie

Podobno giełda to męska sprawa. Ale najważniejsze w inwestowaniu cechy...

Graj przeciw rynkowi

Skrajny pesymizm na giełdzie to najlepszy czas na zakupy akcji...

Nie walcz z trendem

Trend na giełdzie trwa tak długo, aż wystąpią bardzo wyraźne...

Rynek można pokonać

Nie kupuj akcji, kupuj spółki - radził Peter Lynch, jeden...

Rynek pod lupą

Inwestor bez dokładnej strategii działań jest jak generał bez planu...

Covered Call

Strategia Covered Call to jedna z popularniejszych i najprostszych strategii...

Inwestuj jak Graham

Nie kupuj na giełdzie optymizmu ani pesymizmu. Patrz na liczby...

Biurowce znów na topie

Spółki deweloperskie najgorsze czasy mają już za sobą. Teraz muszą...

Moc i potencjał w bankach

Na atrakcyjność sektora bankowego wpływa co najmniej kilkanaście czynników. Specyficzne...

Połakomić się na spożywcze akcje

O ile jeszcze cztery lata temu ponad połowę zysków firm...

Testy

Sprawdź
swoją
wiedzę

Zdobywaj
nagrody

Hasło dnia

PRYWATYZACJA POŚREDNIA

Prywatyzacja pośrednia, polega na zbywaniu należących do akcji/udziałów w spółkach w jednym z następujących trybów: oferta ogłoszona publicznie, przetarg publiczny, negocjacje podjęte na podstawie publicznego zaproszenia, przyjęcie oferty złożonej przez podmiot ogłaszający wezwanie, aukcja ogłoszona publicznie, akcji na rynku regulowanym. Zanim zainicjowany zostanie proces prywatyzacji pośredniej, musi zostać przeprowadzona komercjalizacja przedsiębiorstwa państwowego, polegająca na jego przekształceniu w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Przed rozpoczęciem prywatyzacji pośredniej, Minister Skarbu Państwa. Wyboru trybu dokonuje Minister Skarbu Państwa, biorąc pod uwagę w szczególności stopień skomplikowania planowanej transakcji, a także wielkość i kondycję ekonomiczno-finansową spółki. Dopuszczalne jest zbywanie Skarb Państwa posiada nie więcej niż 25% kapitału zakładowego.

Słownik