Mity z parkietu II
– Nieprawda, nie trzeba. Wiele domów maklerskich oferuje otwarcie rachunku z niskimi wymogami kapitałowymi bądź też całkowicie z nich rezygnuje. Inwestorowi bardziej niż pieniądze na początku z pewnością przyda się wiedza i umiejętności – przekonuje Radosław Tadajewski, prezes Grupy Trinity SA, firmy doradczej i konsultingowej.
Zdaniem Anny Janus, prezes firmy konsultingowej IPO, dzięki nowoczesnym technologiom, zwłaszcza Internetowi, fachowa bariera ograniczająca dostęp do inwestowania bardzo się skurczyła. – Inwestorzy maję wiele narzędzi do dyspozycji, zaś media dostarczają dużej liczby istotnych informacji wpływających na podejmowanie decyzji. I oczywiście same spółki wychodzą naprzeciw inwestorom udostępniając informacje o sobie i umożliwiając kontakt z członkami zarządów – komentuje Anna Janus.
Czy giełda to kasyno?
Najpopularniejszym z przekonań zniechęcających do inwestowania na parkiecie jest mit giełdy jako wielkiego kasyna z inwestorami jako hazardzistami.
A od hazardu lepiej trzymać się z daleka. W tworzeniu tej atmosfery udział mają – niestety – także media, które z reguły posługują się określeniem graczy giełdowych, a giełdowe notowania traktują jak losowania lotto. I znów jak w poprzednich mitach, tak i w tym kryje się ziarno prawdy. Inwestowanie na giełdzie można zamienić w hazard. Ale to problem nie tyle samego rynku giełdowego, ile temperamentu inwestorów.
Giełda to nie kasyno, które – jak wiadomo – zawsze wygrywa, niezależnie, jak obstawiają gracze w ruletkę. Ekonomicznym sensem giełdy jest zasilenie gospodarki w kapitał i ułatwienie jego przepływu. Osoby skłonne do wyjątkowo ryzykownych zachowań mogą zresztą wybrać zamiast rynku akcji, rynek tzw. instrumentów pochodnych, na którym czynnik losowy ma znaczny wpływ na osiągnięty wynik finansowy. Mogą także wybierać agresywny styl inwestowania na rynku akcji i np. koncentrowa się na walorach określonych spółek lub na wybranej branży w nadziei, ze ich kurs znacznie wzrośnie lub spadnie. Jeśli to przewidywanie się sprawdzi, osiągną wyjątkowe zyski.
Ale jeśli nie... Tacy inwestorzy (a właściwie spekulanci) często szukają wsparcia w analizie technicznej, czyli metodzie analizowania wykresów notowań giełdowych w poszukiwaniu zwiastunów nadchodzących wahań kursu. Sposób jest kontrowersyjny i nie gwarantuje sukcesu, bo wymaga dużej dozy interpretacji i zakłada, ze zjawiska, które wydarzyły się w przeszłości, powtórzą się w przyszłości. – Jeżeli ktoś gotowy jest zapłacić 100 zł za akcje, na którą przypada złotówka zysku spółki, z nadzieją, że wartość tych aktywów jeszcze wzrośnie, musi zdawać sobie sprawę, że podejmuje nieracjonalne ryzyko i może wiele stracić – uważa Jarosław Dominiak. Wskaźnik określający, jaka jest relacja ceny akcji do zysku spółki (osiągniętego w ciągu roku), jest jednym z ważnych narzędzi oceny atrakcyjności spółek giełdowych.
Samotny inwestor i fachowcy
Agresywnemu stylowi inwestowania towarzyszy często mit fachowców, którzy wiedza, co się zdarzy na rynku.
Analityków biur maklerskich warto słuchać, ale nie należy przesadnie polegać na ich opiniach. Zwłaszcza że psychologowie giełdowi zauważyli u inwestorów pewne zjawisko zwane błędem konfirmacji. Polega ono na poszukiwaniu w wypowiedziach fachowców tylko tych opinii, które wspierają własny pogląd, a odrzucaniu argumentów im przeczących.
– Przed podjęciem konkretnych decyzji inwestycyjnych warto polegać nie tylko na rekomendacjach, ale również na własnej ocenie sytuacji – radzi Radosław Tadajewski.
Samodzielne inwestowanie nie musi jednak oznaczać podejmowania zbyt daleko idącego ryzyka. Na giełdzie jest także miejsce dla osób bez skłonności do hazardu. Nie ma konieczności kupowania i sprzedawania pakietów akcji z sesji na sesje. Można skonstruować sobie portfel wybierając spółki pewne, o stabilnej sytuacji, z kilku branż, tak by zdywersyfikować ryzyko. Nie osiągnie się może rekordowych zysków, ale już sam fakt, ze giełda rośnie szybciej od inflacji, zapewni nam udział w tym wzroście.
Takie konserwatywne podejście może dawać zaskakująco dobre efekty. W USA giełdowa karierę zrobił kiedyś klub emerytek, które postanowiły zostać giełdowymi inwestorkami. Kiedy pytano je, czym się kierują, że mają takie dobre efekty inwestowania, odpowiadały, iż kupują akcje tylko tych spółek, których produkty znają, stosują i wysoko oceniają. Kryterium proste, ale okazało się skuteczne.
Starsze panie poniosły porażkę dopiero wtedy, gdy złamały własna strategie i dały się zwieść hossie spółek internetowych, jaka zapanowała na rynku dziesięć lat temu. Nie były internautkami, dały się uwieść marzeniom i efektowi stadnemu. To był błąd. Dlatego zwolennicy bezpiecznego inwestowania powtarzają często maksymę Warenna Buffeta, słynnego inwestora giełdowego, jednego z najbogatszych ludzi na świecie: Nie inwestuje w to, czego nie rozumiem. Buffet jest zresztą autorem wielu sentencji popularnych wśród ludzi interesujących się giełda. Jedna z nich brzmi: Nigdy nie popełniaj tych samych błędów dwa razy; inwestor nigdy nie przestaje się uczyć.
Polecamy również:
Zobacz również
Moc i potencjał w bankach
Na atrakcyjność sektora bankowego wpływa co najmniej kilkanaście czynników. Specyficzne...
Testy
Sprawdź
swoją
wiedzę
nagrody
Hasło dnia
Prywatyzacja pośrednia, polega na zbywaniu należących do akcji/udziałów w spółkach w jednym z następujących trybów: oferta ogłoszona publicznie, przetarg publiczny, negocjacje podjęte na podstawie publicznego zaproszenia, przyjęcie oferty złożonej przez podmiot ogłaszający wezwanie, aukcja ogłoszona publicznie, akcji na rynku regulowanym. Zanim zainicjowany zostanie proces prywatyzacji pośredniej, musi zostać przeprowadzona komercjalizacja przedsiębiorstwa państwowego, polegająca na jego przekształceniu w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Przed rozpoczęciem prywatyzacji pośredniej, Minister Skarbu Państwa. Wyboru trybu dokonuje Minister Skarbu Państwa, biorąc pod uwagę w szczególności stopień skomplikowania planowanej transakcji, a także wielkość i kondycję ekonomiczno-finansową spółki. Dopuszczalne jest zbywanie Skarb Państwa posiada nie więcej niż 25% kapitału zakładowego.
Słownik
