Uzdrowisko Ustka i Uzdrowisko Kraków-Swoszowice
Pod koniec stycznia bieżącego roku nowych, prywatnych właścicieli znalazły uzdrowiska w Ustce (kupiła je lokalna firma Hotel Lubicz) oraz w Krakowie-Swoszowicach (inwestorem została spółka STP Investment SA z Bochni). Na obu tych transakcjach Skarb Państwa zarobił łącznie 32 mln zł. Ale to dopiero początek wielkiej uzdrowiskowej prywatyzacji. – Obecnie Skarb Państwa pozostaje jednoosobowym akcjonariuszem w 22 spółkach tej branży, jednak już trwają procesy prywatyzacyjne w ośmiu uzdrowiskach. Niebawem ukażą się także zaproszenia do negocjacji w sprawie nabycia udziałów kolejnych spółek – wylicza Joanna Schmid, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.
To przyspieszenie chwali Naczelna Izba Kontroli, która na początku roku przyjrzała się procesowi prywatyzacji polskich uzdrowisk. Wytyka ona jednocześnie, że zmiany własnościowe w tym sektorze zapowiadano już w latach 90., podczas gdy projekty zaczyna się realizować dopiero teraz. Rzeczywiście, w latach 2005-2009 w pełni sprywatyzowano zaledwie dwa uzdrowiska – w Szczawnicy i Nałęczowie. Ale to właśnie te prywatyzacje pokazały czarno na białym, jakie skutki niesie z sobą odpaństwowienie ośrodków. Kontrolerzy NIK twierdzą, że sprzedane uzdrowiska nie tylko utrzymały profil leczenia, ale także podniosły jakość usług. Nałęczów w ciągu zaledwie kilku lat został całkowicie wyremontowany, znacznie poszerzono listę zabiegów, wybudowano nowoczesny budynek rekreacyjny, podniesiono komfort. Uzdrowisko przeszło taką metamorfozę, że dzisiaj przypomina luksusowy ośrodek spa. I oczywiście przynosi spore zyski prywatnemu właścicielowi. Zyskuje na tym także budżet państwa, bo nowy właściciel płaci podatki.
Gdy uzdrowiskiem zarządza państwo, z zyskami bywa różnie. Choć część ośrodków jest rentowna, to zdarzają się i takie, które mimo znakomitego położenia z trudem wiążą koniec z końcem. Tak było w przypadku Szczawnicy. Urzędnicy NIK podkreślają, że tylko prywatyzacja uchroniła tamtejszy ośrodek przed upadłością. Zarządzana przez państwo spółka z roku na rok przynosiła coraz większe straty (w 2005 r. miała 1 mln zł strat, a w 2008 r. zanotowała stratę przekraczającą 1,5 mln zł).
Reasumując, z raportu NIK wynika, że prywatyzacja uzdrowisk przynosi dobre efekty nie tylko dla budżetu, ale również dla pacjentów. I myli się ten, kto sądzi, że sprzedaż uzdrowisk oznacza, że Polakom odbiera się możliwość nieodpłatnego leczenia w sanatoriach. – Lecznictwo uzdrowiskowe jest integralną częścią systemu ochrony zdrowia. Prywatyzacja spółek nie ograniczy finansowania tego lecznictwa ze środków publicznych. W przypadku leczenia uzdrowiskowego płatnikiem nie jest kuracjusz, ale Narodowy Fundusz Zdrowia, i tak pozostanie – zapewnia wiceminister Joanna Schmid. Każdy zakład lecznictwa uzdrowiskowego, bez względu na jego formę organizacyjno-prawną, może zawierać umowy o świadczenie opieki zdrowotnej z NFZ. – Już dziś prywatne uzdrowiska świadczą swoje usługi w ramach ubezpieczenia zdrowotnego. Co więcej, mocno zabiegają o kontrakty z NFZ, bo jest to stały i pewny płatnik – mówi Schmid, podkreślając, że to nie akcjonariat spółki uzdrowiskowej, lecz cena i jakość usług decydują o tym, z kim NFZ podpisuje umowę.
W obliczu takich faktów nie powinno dziwić, że kolejki inwestorów zainteresowanych odkupieniem od państwa uzdrowisk wydłużają się z każdą udaną transakcją. Obecnie trwają procesy prywatyzacyjne ośmiu ośrodków, m.in. w Połczynie-Zdroju, Inowrocławiu, Ustroniu, Polanicy-Zdroju i Świeradowie-Zdroju. Zainteresowanych ich kupnem jest łącznie kilkudziesięciu inwestorów. Giełdowy EMC Instytut Medyczny oraz STP Investment (ten sam, który kupił uzdrowisko w Swoszowicach) dopuszczone zostały do zbadania sytuacji czterech uzdrowisk. Prezes EMC Piotr Gerber, pytany o powody zainteresowania spółki uzdrowiskami w Świeradowie, Cieplicach i Szczawnie, odpowiada krótko: „Widzę synergię między naszymi szpitalami a uzdrowiskami”. Gerber musi się jednak liczyć z konkurencją ze strony innej sieci placówek medycznych – Lux Medu, który nie ukrywa, że zamierza wystartować w przetargu na kupno przynajmniej dwóch uzdrowisk.
Uzdrowiska są tak łakomym kąskiem, że ich przejęciem poważnie zainteresowani są nawet najbogatsi Polacy, m.in. Marek Jutkiewicz (były współwłaściciel produkującej napoje firmy Hoop, obecnie udziałowiec sieci klinik medycznych Allenort; z majątkiem wycenianym na 170 mln zł zajmuje 100. miejsce na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”) czy Sobiesław Zasada (33. na liście z majątkiem szacowanym na 800 mln zł), a także firmy, które do tej pory kompletnie nie interesowały się tym sektorem, jak choćby budowlano-przemysłowa grupa Alstal czy czeski producent napojów gazowanych spółka Kofola. Ta ostatnia upatrzyła sobie uzdrowisko w Polanicy-Zdroju, przyznając bez ogródek, że najatrakcyjniejszym dla niej aktywem jest tamtejsze ujęcie wody mineralnej Staropolanka.
Specjaliści nie mają wątpliwości, że wraz z kolejnymi prywatyzacjami uzdrowisk lista chętnych do ich przejęcia będzie się wydłużała. To zaś oznacza, że składane przez nich oferty cenowe będą coraz atrakcyjniejsze dla budżetu państwa. Na razie jednak prywatyzację siedmiu spośród wszystkich 22 uzdrowisk pozostających w rękach Skarbu Państwa blokują rozporządzenie MSP z 8 października 2008 r. oraz ustawa o lecznictwie uzdrowiskowym. Ale szybko może się to zmienić. – Aktualnie na ścieżce legislacyjnej znajduje się nowelizacja tej ustawy. Po niej nie będzie już przeszkód formalnoprawnych do przeprowadzenia prywatyzacji wszystkich polskich uzdrowisk – tłumaczy wiceminister Joanna Schmid. Wtedy na rynku uzdrowisk będziemy mieli do czynienia z zaciętą konkurencją. Kontrakty NFZ zdobędą najlepsze z nich. Powinno to cieszyć przede wszystkim pacjentów.
Szlachetne zdrowie
27 marca 2009 r. Ministerstwo Skarbu Państwa opublikowało zaproszenie do negocjacji w sprawie nabycia pięciu uzdrowisk znajdujących się w rękach państwa. Zdecydowanie największym zainteresowaniem cieszył się ośrodek Kraków-Swoszowice. W kolejce do niego ustawiło się aż ośmiu potencjalnych inwestorów, w tym milioner i były rajdowiec Sobiesław Zasada. Pod koniec stycznia 2010 r. po trwających kilka miesięcy negocjacjach nowym, prywatnym właścicielem uzdrowiska została spółka STP lnvestment z Bochni, która kupiła krakowski ośrodek za 18 mln zł. Jednocześnie inwestor zobowiązał się do podwyższenia kapitału zakładowego uzdrowiska do końca 2012 r. przynajmniej o 2 mln zł. Środki te zostaną zainwestowane w poprawę jakości usług położonego w południowo-wschodniej części Krakowa ośrodka, specjalizującego się w leczeniu schorzeń reumatologicznych, pourazowych i neurologicznych (na jego terenie znajdują się także dwa źródła wody leczniczej). Trzy tygodnie przed sfinalizowaniem transakcji sprzedaży uzdrowiska w Krakowie Ministerstwo Skarbu sprzedało inny należący do niego ośrodek – w Ustce. Rywalizowały o niego cztery prywatne spółki, spośród których zwycięzcą okazał się lokalny Hotel Lubicz, specjalizujący się w zabiegach spa. W trakcie półrocznych pertraktacji negocjował on cenę uzdrowiska (ostatecznie zapłacił niemal 14,3 mln zł), a także pakiet socjalny z załogą ośrodka w Ustce. Gra była jednak warta świeczki, ponieważ uzdrowisko w Ustce jest jednym z najbardziej rentownych, a ponadto w ostatnich latach było stopniowo modernizowane. Obecnie ma nawet własną bazę hotelową (nowo wybudowany obiekt położony przy nadmorskiej promenadzie mieści 50 osób) oraz bazę zabiegową, a ponadto dzierżawi dwa inne obiekty hotelowe. Teraz dzięki know-how Hotelu Lubicz działalność uzdrowiska ma zostać jeszcze poszerzona. – Planujemy świadczenie usług leczniczych, hotelarskich oraz z zakresu odnowy biologicznej, wykorzystując wody termalne i borowiny – zdradza Łukasz de Lubicz-Szeliski, prezes Hotelu Lubicz. W ciągu najbliższych kilku lat zamierza zainwestować w ośrodek w Ustce kilka milionów złotych.
Tekst ukazał się 2 maja 2010 roku w dodatku specjalnym Wprost. Dodatek powstał w porozumieniu z Ministerstwem Skarbu Państwa.
Zobacz również
Prezes Zarządu PZU S.A. Andrzej Klesyk o Akcjonariacie Obywatelskim
Świadomy i powszechny udział obywateli w życiu gospodarczym jest jednym...
Testy
Sprawdź
swoją
wiedzę
nagrody
Hasło dnia
Prywatyzacja pośrednia, polega na zbywaniu należących do akcji/udziałów w spółkach w jednym z następujących trybów: oferta ogłoszona publicznie, przetarg publiczny, negocjacje podjęte na podstawie publicznego zaproszenia, przyjęcie oferty złożonej przez podmiot ogłaszający wezwanie, aukcja ogłoszona publicznie, akcji na rynku regulowanym. Zanim zainicjowany zostanie proces prywatyzacji pośredniej, musi zostać przeprowadzona komercjalizacja przedsiębiorstwa państwowego, polegająca na jego przekształceniu w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa. Przed rozpoczęciem prywatyzacji pośredniej, Minister Skarbu Państwa. Wyboru trybu dokonuje Minister Skarbu Państwa, biorąc pod uwagę w szczególności stopień skomplikowania planowanej transakcji, a także wielkość i kondycję ekonomiczno-finansową spółki. Dopuszczalne jest zbywanie Skarb Państwa posiada nie więcej niż 25% kapitału zakładowego.
Słownik
